Ambi Pur

16 listopada 2009

Naprawdę rzadko zdarza się, by reklama jednocześnie wywołała mój śmiech i podziw. Agencji reklamowej JayGrey Sydney Australia powierzono stworzenie plakatów promujących produkty AmbiPur. A oto rezultat:

Ambi Pur

Geniusz! Stworzył to geniusz! I jeszcze to hasło “Now that’s an eau de toilette”! :D

Mam Talent jak Ozzy

10 listopada 2009

Jakiś czas temu, przeglądając powiązane materiały w jednym z filmów na YT, trafiłem na nagranie z ubiegłorocznej edycji amerykańskiego Mam Talent:

YouTube Preview Image

I tak zastanawiam się… czy faktycznie wygrywający ten program to osoby mające talent? Czy ludzie, którzy robią to, co rzesze innych (tańczą, śpiewają), rzeczywiście powinny wygrywać? Talent ma widoczny powyżej Randy Hanson. To już nie jest jedynie świetne wykonanie piosenki czy dobre naśladowanie ruchów. To jest zaprezentowanie się w taki sposób, by wątpliwości miała nawet sama żona Ozzy’ego, obecna w komisji… Moim zdaniem Hanson i wielu mu podobnych ma co pokazać, jednak skazani są na porażkę tylko przez to, że dla producentów łatwiej jest wypromować kolejną sztuczną gwiazdeczkę, o której i tak się zapomni… A to ludzie pokroju Randy’ego dają element zaskoczenia, kupę frajdy i prawdziwe oczekiwanie w napięciu.

Nowy Stachursky

28 października 2009

Stachurskiego znamy z tytułowego motywu z “Samego życia”, “Typa niepokornego” czy wciąż popularnego w radiu “Jedwabiu”. Nie dziwi więc zamieszanie, jakie pojawiło się wraz z premierą nowego utworu tego twórcy:

YouTube Preview Image

Dziwi mnie jednak reakcja na ten kawałek. Faktycznie, odbiega od wyżej wymienionych, jednak chciałbym przypomnieć, że żenujące słowa (“na lekkiej fazie wciąż trybię i jarzę…”) to nie nowość w jego twórczości. Dla zapominalskich: Chłosta.

GG10 wkracza na scenę

26 października 2009

Gadu-Gadu 10

(Nie)Szczęśliwym trafem w dniu dzisiejszym została wydana nowa wersja Gadu-Gadu i to jej przypadło trafić pod lupę jako pierwszej po reaktywacji brokentoys.pl. GG Network kontynuuję drogę obraną kilka miesięcy temu, a dającą się streścić słowami: “mniej jakościowo, bardziej pokemonowo”. By jednak oddać im sprawiedliwość, opiszę najświeższą edycję sortując jej części składowe na pozytywne i negatywne w odbiorze.

Na plus zaliczam:

- Automatyczny eksport i import kontaktów – jeden z najbardziej zaskakujących elementów. Ile razy zdarzyło się, że widzieliście u kogoś w opisie “Brak listy kontaktów, odzywać się!”? Zapewne wielokrotnie. Od tej pory GG zadba o to, by zarówno na serwerze, jak i w naszym komunikatorze zawsze zapisana była najnowsza “kolekcja znajomych”;
- Nowy, poprawiony hoover – nie mowa tu o odkurzaczu, seksie oralnym czy dyrektorze FBI ;) Chodzi tu o “dymek” kontaktu, zawierający istotne dane i odnośniki;
- Nową skórkę – piękno leży w prostocie, a tu dostajemy szare barwy, żadnych elementów świecących się jak psie jajca. Jak dla mnie brak jest tylko możliwości wprowadzania własnych zmian;

Na minus idą:

- Gadu Foto – można było marzyć o współpracy z Flickrem lub innym serwisem “zdjęciowym”. Niestety GG Network tworzy własną, oddzielną platformę. Jedno z haseł znalezionych na gadufoto.pl: “Przesyłaj zdjęcia z komórki już od 30gr” – dziękuję, ja poczekam i popatrzę;
- Awatary – już od lat katowani jesteśmy przez Moją Generację. Tu także jednak nie pomyślano i nowych funkcji nie wprowadzono na podstawie MG. Zamiast tego powstaje jeszcze jedna witryna – centrumawatarow.pl;
- Wirtualne prezenty – Nasza-Klasa pokazała, że da się sprzedawać kilka pikseli za kilka złotych. Twórcy GG wyczuli to już wcześniej, wprowadzając opisy graficzne. To jednak zbyt mało, a kolejne pierdółki już wkrótce uderzą ze zwielokrotnioną siłą;
- Wyszukiwanie – nie, po prostu nie! Jeżeli potrzebuję, mam od tego przeglądarkę. A skoro już ma być w komunikatorze, czemu nikt nie pomyślał o możliwości zdefiniowania listy dostawców?
- Linki z portalu Gadu-Gadu.pl – no proszę ja Was… nawet “zamknij” nie ma…

Ni ziębi, ni grzeje:

- Gry on-line – dobre dla znudzonych, ale zbędne dla wszystkich innych. Czemu nikt się nie zlituje, umożliwiając wyłączenie tego?!
- GG Live – znane w uboższej formie od czasu NGG. W swym zamyśle ciekawe, pozwalające obserwować aktywność znajomych, czemu jednak musi iść w kierunku Twittera?
- Poprawione archiwum – zmiany idą w dobrą stronę, ale prowadzone są zbyt wolno…

Podsumowując: GG Network, nie idźcie tą drogą! W przypadku Gadu-Gadu od długiego czasu wręcz obrzydliwe zgarnianie kasy wiedzie prym. Zamiana komunikatora w platformę multimedialną jest więc zrozumiała. Ale gdzie tu pomyślunek o użytkownikach, którzy potrzebują JEDYNIE porozmawiać? Będę obserwował rozwój tej aplikacji, choć obrana ścieżka nie przemawia do mnie wcale. Raczej nie mam co liczyć na oficjalne GG Lite. Może więc przynajmniej dożyję czasów, gdy Gadulec podetrze mi tyłek…

Dla samobójców: www.gg10.pl

Debiut FlashForward

30 września 2009

FlashForward

FlashForward to bez wątpienia jedna z najbardziej wyczekiwanych premier serialowych tego roku. Wszystko, począwszy od nazwisk twórców, przez ogólną koncepcję, a skończywszy na nazwaniu produkcji “następcą Lost”, wywołało atmosferę napięcia i niespokojnego oczekiwania na debiut. Jak więc wyszło? O dziwo, zaskakująco dobrze.

Ziemia, czasy nam współczesne. Wyobraźcie sobie sytuację, w której na powierzchni całego globu następuje tzw. “blackout” – zaciemnienie, w czasie którego cała ludzkość traci przytomność na dokładnie 2 minuty i 17 sekund, podczas których każdy z osobna doświadcza wizji własnej przyszłości. Każda “przepowiednia” jest inna, ale w wielu przypadkach oznacza ogromne zmiany w życiu danej osoby. Co spowodowało te wizje? Jaki jest ich cel? Kto czy co za nimi stoi?

Odcinek pilotowy okazał się bardzo przyzwoity, choć znalazło się w nim kilka elementów, na które można ponarzekać. Wśród aktorów grających główne postacie możemy oglądać m.in. Josepha Fiennesa, Sonyę Walger, Johna Cho czy Dominica Monaghana (od nast. odcinka). To właśnie pierwszy z artystów okazał się dla mnie drobnym zawodem, ponieważ jego gra wydawała się miejscami sztuczna, nieco wymuszona, może niedoszlifowana. Sam nie jestem aktorem (a tym bardziej nie wybitnym aktorem), ale od osoby grającej postać centryczną serialu oczekiwałbym nieco większego zaangażowania w przekazywane emocje.

Na produkcję FlashForward przeznaczono ogromne kwoty pieniędzy, co czuć przez cały odcinek. Jedna ze scen wybuchu wydała mi się jednak bardzo sztuczna, jakby sklecona naprędce. Jako że zaciemnienie jest katastrofą globalną, zabrakło mi większej ilości scen pokazujących zniszczenia. Ponad dwie minuty, na które ludzkość zostaje wyłączona, musi mieć przerażające skutki. Tysiące spadających samolotów, tonących ludzi, przerwanych operacji, czynności wymagających precyzji. W serialu zginęły zapewne miliony, tymczasem odczuliśmy, jakby nie było to aż tak niszczycielskie.

I choć czepiam się głównie wad, muszę z pokorą przyznać, że pierwszy odcinek przykuł mnie do ekranu na dobre 40 minut. A to zdarza się niesamowicie rzadko. Pilot to setki pytań i w zasadzie brak odpowiedzi. Czy wizja Marka Benforda, głównego bohatera, wystarczy do odkrycia prawdy? Jak wielu z elementów “mozaiki” brakuje? Nie zdradzę tu zakończenia odcinka premierowego, jednak okazało się ono wystarczającym “szokerem”, by serial zdobył sobie już grupkę wiernych widzów. Czy będę oglądał FlashForward? Bez wątpienia, choć mam nadzieję, że wraz z rozwojem pewne elementy zostaną dopracowane. Wbrew hasłom reklamującym, nie jest to następca Lost. Jest to produkcja inna, ale równie wciągająca i pozwalająca na inteligentne prowadzenie przez wiele sezonów. W końcu ile ludzi, tyle zaćmień, a ile zaćmień, tyle historii do opowiedzenia.

Ocena pilota: 8/10

Superkino TVN

22 września 2009

Jestem właśnie w trakcie przygotowywania wpisu odnośnie Naznaczonego (tekst pojawi się już jutro wieczorem, po emisji trzeciego odcinka). Tymczasem, także w klimatach TVNu, przypomniała mi się pewna reklama… Stację od zawsze cenię za świetne spoty promocyjne, jednak jest jeden, który wrył mi się na zawsze w pamięć:

YouTube Preview Image

Znacie? Pamiętacie? Co o nim myślicie? I pytam się zasmucony: czemu nie powstaje więcej takich reklamówek?

Wiedźmin 2 – pierwszy materiał filmowy

18 września 2009

Zupełnie niespodziewanie w sieci pojawił się pierwszy, dość obszerny klip z kontynuacji Wiedźmina. Całość wygląda jak wyciek, choć znając ekipę CD Projektu obstawiałbym na viral (jak kto woli: marketing wirusowy). Niezależnie od tego jak uznawane jest to od strony (nie)oficjalności, po raz pierwszy uzyskaliśmy potwierdzenie istnienia sequela. Zachęcam do obejrzenia wewnętrznej prezentacji The Witcher 2: Assassins of Kings, ponieważ gra prezentuje się według mnie bardziej niż przyzwoicie (zwłaszcza, że film nagrany został na bazie wersji alpha):

YouTube Preview Image

Śledzik, czyli z czym to się je?

15 września 2009

Śledzik.plMikroblogi zyskują sobie coraz większą popularność, czego dowodem są kolejne miliony użytkowników rejestrujących się w Twitterze. Nic więc dziwnego, że i rodzime serwisy spróbowały cichaczem podpieprzyć kawałek smacznego tortu – jednak odbyło się, jak to zwykle ma miejsce, z typową dla Polski niską jakością. Obecnie istnieje kilka tego typu usług, jednak dziś skupię się na jednej, o której głośno w ostatnich dniach. Oto Panie i Panowie z obozu Naszej-Klasy jedzie Śledziem…

Zacząć należy od nazwy, która prędzej kojarzy się naszemu narodowi z wieczorem przy ćwiartce niż prawdziwym śledzeniem informacji. Jeszcze bardziej niezrozumiałe jest dla mnie to, że ekipa NK nawet nie próbuje odseparować się od skojarzeń z “rybką, która lubi pływać”. Mało tego, główna strona sledzik.pl wali po oczach motywami morskimi, a wesoły naród (za “jedyne” 2 zł) wysyła innym tandetny obrazek. Śmierdzi mi to strzałem w kolano.

Samo wprowadzenie Śledzika odbyło się w maksymalnie inwazyjny sposób, charakterystyczny dla polskich portali społecznościowych. Podczas gdy Facebook przygotowuje wersję Lite (o niej na dniach), wszystkich korzystających z Naszej-Klasy uraczyło wrzucenie nowego elementu na sam środek ekranu. Można go wyłączyć, ale tylko za pomocą metod oferowanych przez co zdolniejszych internautów – nie ma co liczyć na taką opcję od administracji.

No i pozostaje najistotniejszy element: główne założenie sledzik.pl i wpisy dodawane przez użytkowników. Usługa miała pozwalać na dzielenie się wartościowymi linkami, dodawanie krótkich notek, tymczasem armia pokemonów już wykorzystuje je do całkiem swobodnego spamu. Najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że część z niechcianych wiadomości jest protestem przeciwko Śledzikowi i wygląda następująco:

UWAGA! USUNĄĆ ŚLEDZIKA! Wklejcie to na swojego śledzika! Jeżeli uzbieramy 70% użytkowników nk… to usuną śledzika!

Brak wypowiedzi ze strony ekipy NK, wartość procentowa wzięta “z czapy” i codzienny wysyp badziewnych statusów. Czy trzeba dodać coś więcej?

Nowy serwis mikroblogowy, zwłaszcza z zapleczem użytkowników, jakie posiada Nasza-Klasa, mógł odnieść ogromny sukces. Żyjemy jednak w kraju, gdzie nowe rozwiązania technologiczne wprowadza się w taki sposób, że już w momencie premiery sprawiają one wrażenie przestarzałych i niedopracowanych. Lepszą inwestycją ze strony zarządu NK byłoby przeznaczenie domeny sledzik.pl na reklamę firmy dowożącej mrożonki…

Start brokentoys.pl!

14 września 2009

Stało się! Po kilku tygodniach planowania i dozie niepewności, brokentoys.pl rusza. Blog powstał jako osobne miejsce, niezależne od mojego prywatnego “pamiętnika”, w którym będą się pojawiać wpisy publicystyczne na temat popkultury, w jak najszerszym rozumieniu tego słowa. W dzieciństwie bawimy się zabawkami – resorakami, plastikowymi żołnierzykami, lalkami czy klockami. Gdy wchodzimy w dorosłość, nasze zainteresowania stają się inne, jednak wciąż możemy znaleźć rzeczy, które sprawiają nam radość. Jako zabawki traktujemy elementy znajdowane w Internecie, dorobek kina, muzykę czy inne “dobrodziejstwa” oferowane przez obecne społeczeństwo. Niestety, w dużym stopniu z naszej winy, jakość tych produktów nie zawsze idzie w parze z rozmiarem zainteresowania. Od chwili narodzin tego bloga nikt nie może spać spokojnie ;) Dostanie się tym, którzy zasłużą. Mniej lub bardziej, ale zawsze sprawiedliwie. Nie zabraknie też pochwał, choć te będą zdecydowanie rzadsze. W każdym tygodniu przeczytacie tu co najmniej kilka wpisów, pierwszy z nich już jutro. Zapraszam gorąco do regularnych odwiedzin!

P.S. – Proszę o ogromne brawa dla Sławka Fedorczuka, który stworzył prześliczną grafikę do powyższego nagłówka. Koniecznie odwiedźcie jego blog.