Wystąpienie niejakiego doktora Neila deGrasse Tysona. Temat: śmierć w momencie wpadnięcia w czarną dziurę.
Ma gość poczucie humoru… ;)
Jakiś czas temu, przeglądając powiązane materiały w jednym z filmów na YT, trafiłem na nagranie z ubiegłorocznej edycji amerykańskiego Mam Talent:
I tak zastanawiam się… czy faktycznie wygrywający ten program to osoby mające talent? Czy ludzie, którzy robią to, co rzesze innych (tańczą, śpiewają), rzeczywiście powinny wygrywać? Talent ma widoczny powyżej Randy Hanson. To już nie jest jedynie świetne wykonanie piosenki czy dobre naśladowanie ruchów. To jest zaprezentowanie się w taki sposób, by wątpliwości miała nawet sama żona Ozzy’ego, obecna w komisji… Moim zdaniem Hanson i wielu mu podobnych ma co pokazać, jednak skazani są na porażkę tylko przez to, że dla producentów łatwiej jest wypromować kolejną sztuczną gwiazdeczkę, o której i tak się zapomni… A to ludzie pokroju Randy’ego dają element zaskoczenia, kupę frajdy i prawdziwe oczekiwanie w napięciu.